Ustrzyki Dolne
środa, 11 stycznia 2017

Lipie. Zapomniany cmentarz.

Lipie. Zapomniany cmentarz.<br/>fot. Lidia Tul-Chmielewska
fot. Lidia Tul-Chmielewska

Lipie, to mała wieś, której zabudowa ciągnie się zgodnie z rzeźbą terenu, wzdłuż drogi. Kiedyś to była wieś królewska założona w 1589 roku przez króla Zygmunta Augusta. Obecnie wieś znajduje się na terenie gminy Czarna. Położona jest przy przepięknej i malowniczej trasie w kierunku Bystrego i Michniowca.

We wsi, jest stare cerkwisko i cmentarz. Jednak turyści przemykają drogą, często nie zdając sobie sprawy, że znajduje się tu jeden z najstarszych cmentarzy w Bieszczadach. Niezbyt sprzyjające jest też dojście do niewielkiego pagórka obrośniętego starodrzewem i zakrzaczone samosiewem. Niestety dojście do cerkwiska bezpośrednio nie jest możliwe. Droga do niego wiedzie przez prywatną posesję, gdzie biega luzem olbrzymi pies (podobno łagodny), a elektryczny pastuch okala wybieg dla koni i odcina możliwość dojścia. Owszem jest możliwość przejść przez podwórko, za zgodą właściciela, jeśli jest w domu, jednak dyskomfort pozostaje.
Wójt gminy Czarna, któremu cerkwisko podlega od listopada 2105 roku informuje, że: „Temat przesunięcia dojścia do cerkwiska został już podjęty, między innymi na wniosek Państwa Nieckulów, którym wzmożony ruch w sezonie, a także często karygodne zachowania turystów naruszają prywatność oraz dobra osobiste. (...) W chwili obecnej pracujemy nad kompromisem takiego dojścia na teren cmentarza, aby znacząco nie ingerować w tereny prywatne. (...)”.

A miejsce jest szczególne i warte zobaczenia, choć to obraz zniszczeń i zaniedbań, jakie niestety dotykają dawne miejsca sakralne w Bieszczadach. Pomimo starań Stowarzyszenia Magurycz, które cerkwisko odkrzaczyło, zaniedbania przez kolejne lata oraz całkowity brak zainteresowania, doprowadziły ponownie do tragicznego stanu.

W Lipiu stała cerkiew parafialna pw. Soboru Matki Bożej, którą ufundował w 1567 roku król Zygmunt August. W przeciągu tych lat, była kilkukrotnie odbudowywana i remontowana. Ostatnia, jaka stała, zbudowana była w 1900 roku i była bliźniaczo podobna do cerkwi, która stoi w Bystrem. Cerkiew posiadała ikonostas, który posiadał przepiękne wrota Diakońskie i Carskie (…) oraz nowy ikonostas, który został zmontowany z kilku namalowanych w XVIII w i umieszczony w nowo zbudowanej cerkwi (1900 rok).

Niestety kres wysiedleń doprowadził do opuszczenia i wsi i cerkwi. Nie została ona zburzona, jak wiele cerkwi w Bieszczadach, jednak samotna i opuszczona została z czasem zdewastowana. Stary ikonostas został wywieziony nie wiadomo dokąd, a nowy rozkradziono. Od 1976 roku, cerkiew zaczęła pełnić rolę filialnego kościoła rzymskokatolickiego. Jednak w nocy z 17 na 18 maja 1981 roku w cerkwi wybuchł pożar, i doszczętnie ją pochłonął. Po cerkwi zachowała się betonowa podmurówka, oraz sterty zardzewiałej blachy z kopuł. Nie ma też już krzyży z cerkiewnych kopuł, które jeszcze do niedawna były na miejscu.

W Muzeum Historycznym w Sanoku znajduje się 5 ikon z cerkwi, które cudem uniknęły grabieży. Natomiast w Muzeum w Łańcucie znajdują się ocalałe od kradzieży fragmenty ikonostasu z XVII wieku.

Przy cerkwisku widzimy zarośnięte ruiny dzwonnicy-bramy parawanowej. Jest dwukondygnacyjna, mieściła 3 dzwony, a otwór bramy został zamurowany. Dach dzwonnicy spłonął w czasie pożaru cerkwi, a sama dzwonnica popada w ruinę. Żeliwny dzwon z dzwonnicy z XIX wieku, który ocalał, jest obecnie w cerkwi w Chotyńcu.

Przy cerkwi był również cmentarz, który siłami społecznymi odnowiony został w 1988 roku, ale obecnie wygląda tragicznie. Z wysokiej roślinności, oraz wśród młodych samosiewnych drzewostanów, niewiele widać nagrobków. Obecnie oznakowane drzewa, świadczą o tym, że rzeczywiście będzie przeprowadzone oczyszczenie cmentarza i cerkwiska. W tej kwestii zapytany wójt gminy Czarna informuje - „W temacie prac na cerkwisku w Lipiu jesienią tego roku 2 grupy młodzieżowe, pod kierownictwem Pani Anny Łysyganicz z Zespołu Szkół w Czarnej oraz młodzież z Torunia i Lwowa, którą gościła Gmina Czarna użyczając im wszelkiej pomocy, wykonały tam prace porządkowe.”

Również z informacji wójta, wynika, że złożone zostały dwa projekty w celu zdobycia środków na zagospodarowanie cerkwiska. - Temat cerkwiska w Lipiu jest nam bliski – przekonuje wójt Bogusław Kochanowicz. - Z uwagi na mały i ograniczony budżet, remont cerkwiska z własnych środków gminy był niemożliwy. Z kolei dwa ostatnie lata to czas, kiedy środki unijne na dofinansowanie zadań w perspektywie 2014-2020 pozostawały zamrożone. Dopiero w chwili obecnej zostały uruchomione programy, z których usilnie staramy się pozyskać środki na zadania takie jak remont cerkiwsk, starych cmentarzy oraz miejsc pamięci na multikulturowej mapie naszego regionu. Są to zadania, które nie tylko należy podejmować z uwagi na pamięć i szacunek dla ludzi, którzy niegdyś żyli w naszej gminie, ale podobne inicjatywy podnoszą atrakcyjność turystyczną naszego terenu. Gmina, jako gospodarz ma tego świadomość.

Mamy głęboką nadzieję, że plany uregulowania niezależnego dojścia do starego cmentarza, jak i uporządkowania tego terenu, przy wsparciu gminy, środowisk społecznych oraz osób z wolontariatu – zostaną zrealizowane.

Niestety ludzie dobrej woli, spotykają się przy tego typu obiektach pamięci, z wandalizmem i kradzieżami. Jak już zostało to we wcześniejszym numerze Gazety Bieszczadzkiej zauważone – z cmentarzy, z których niby już nie ma, co ukraść i co zniszczyć – giną krzyże, niszczone są nagrobki, czy tablice informacyjne. Taki los spotkał cmentarz i cerkwisko w Rajskiem, gdzie zniszczono tablice informacyjne. Niestety, nie mówienie i nie pisanie o takich miejscach na niwie społecznej, to takie „zamiatanie problemu pod dywan”. To nie są miejsca prywatne, które należą się dla wiedzy wybranych i zorientowanych osób. To temat, który szeroko należy nagłaśniać, gdyż jak się okazuje, tylko dzięki zainteresowaniu grona odbiorców na portalach, czy w prasie – odnosi skutek, w postaci oczyszczania, uporządkowania, ogrodzenia i opisywania na tablicach informacyjnych. Niestety wandale również się uaktywniają, co przykładem było zniszczenie kilku krzyży w Hulskim. Nie zmienia to faktu, że o takie miejsca dbać należy, powinny tym zajmować się gminy, którym łatwiej jest zdobyć środki finansowe, na tego rodzaju akcje, zwłaszcza, że wzrasta zainteresowanie turystów, którym Bieszczady mają do zaoferowania nie tylko Połoniny, ale także cząstkę swojej historii.

Podobny temat istotny również należy podjąć w kwestii ratowania ruin cerkwi w Berezce. Zwłaszcza, że była to unikalna budowla architektoniczna, o niespotykanym na terenie Podkarpacia kształcie.

Przykład gminy Czarna pokazuje, że gospodarze potrafią podjąć inicjatywy ratowania miejsc pamięci oraz oddania szacunku dla historii.

 

Lipie. Zapomniany cmentarz.<br/>fot. Lidia Tul-Chmielewska
fot. Lidia Tul-Chmielewska
Lipie. Zapomniany cmentarz.<br/>fot. Lidia Tul-Chmielewska
fot. Lidia Tul-Chmielewska
Lipie. Zapomniany cmentarz.<br/>fot. Lidia Tul-Chmielewska
fot. Lidia Tul-Chmielewska
Lipie. Zapomniany cmentarz.<br/>fot. Lidia Tul-Chmielewska
fot. Lidia Tul-Chmielewska
Lipie. Zapomniany cmentarz.<br/>fot. Lidia Tul-Chmielewska
fot. Lidia Tul-Chmielewska
Lipie. Zapomniany cmentarz.<br/>fot. Lidia Tul-Chmielewska
fot. Lidia Tul-Chmielewska
autor: l.t-ch