Ustrzyki Dolne
wtorek, 14 września 2021

60 lat Elektrowni Wodnej Myczkowce

60 lat Elektrowni Wodnej Myczkowce<br/>fot. Archiwum Elektrowni Wodnej Myczkowce
fot. Archiwum Elektrowni Wodnej Myczkowce

W Elektrowni Wodnej Myczkowce w Zwierzyniu, wchodzącej w skład Zespołu Elektrowni Wodnych Solina-Myczkowce, należącej do Grupy PGE, świętowano 60 – lecie istnienia zakładu. Choć jest to obiekt mniej znany niż sąsiednia Elektrownia Szczytowo-Pompowa Solina, odgrywa również bardzo ważną rolę w krajowym systemie elektroenergetycznym.

Grupa PGE zapewnia stabilną pracę systemu elektroenergetycznego. Dzięki takim obiektom jak ten w Solinie, którą wspiera Elektrownia Wodna Myczkowce, możliwe jest szybkie reagowanie na zmiany w poziomach rezerwy w Krajowym Systemie Elektroenergetycznym. Gdy pojawią się sytuacje kryzysowe związane z awariami bloków energetycznych lub ponadprzeciętnymi opadami deszczu grożącymi zalaniem, to właśnie interwencja elektrowni szczytowo-pompowej zapewnia bezpieczeństwo w regionie. Chodzi zarówno o bezpieczeństwo energetyczne jak i przeciwpowodziowe na Podkarpaciu, które gwarantuje zapora w Myczkowcach –  mówi Wojciech Dąbrowski, prezes zarządu PGE Polskiej Grupy Energetycznej. - Rola takich obiektów jest również nie do przecenienia w obszarze magazynowania energii, szczególnie w sytuacji dynamicznie rozwijającego się rynku OZE. Dlatego nadal będziemy wspierać funkcjonowanie elektrowni szczytowo-pompowych, choć zamierzamy również realizować do 2030 r. program budowy bateryjnych magazynów energii o mocy 800 MW.

Uroczystość 60-ecia Elektrowni Wodnej Myczkowce była okazją, by podziękować i wyróżnić pracowników odznaką „Zasłużony dla PGE Energia Odnawialna”. Wielu z nich pracuje w Zwierzyniu 20, 25 czy nawet 30 lat.

- Grupa PGE ma szczęście do ludzi. Nasi hydrotechnicy, elektroenergetycy czy dyżurni inżynierowie ruchu są najlepszymi na rynku fachowcami. To ich wiedzy, doświadczeniu, zaangażowaniu i profesjonalizmowi zawdzięczamy, że takie elektrownie jak ta w Zwierzyniu pracuje i produkuje energię na najwyższym poziomie -  mówi Marcin Karlikowski, prezes zarządu PGE Energia Odnawialna.

Historia budowy Elektrowni Wodnej Myczkowce sięga przełomu XIX i XX w. Już wtedy naukowcy ze Szkoły Politechnicznej we Lwowie, a potem posłowie na Sejmie Galicyjskim dyskutowali nad wykorzystaniem dla celów energetycznych rzeki San.

Konkretne rozwiązania pojawiły się jednak dopiero po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. W 1921 roku prof. Karol Pomianowski przedstawił projekt, zgodnie z którym w Myczkowcach miała powstać zapora o wysokości 15 m oraz elektrownia wodna o mocy 3,5 MW. Inwestycję rozpoczęto, lecz problemy finansowe związane z ogólnoświatowym kryzysem gospodarczym uniemożliwiły zakończenie budowy.

Do pomysłu wrócono w 1934 r., a cztery lata później przystąpiono do prac przy budowie zapory. Wybuch wojny na ponad dekadę przerwał jednak wszelkie plany. Dopiero w 1951 r., kiedy na mocy umowy o zmianie przebiegu granic do Polski włączono tereny na prawym brzegu Sanu, możliwy był powrót do przedwojennych projektów. Ważnym argumentem za szybką budową zapory była m.in. konieczność ochrony mieszkańców przed powodziami powodowanymi przez regularnie wylewający San.

Budowę rozpoczęto w 1956 r. i po czterech latach oddano do eksploatacji zaporę o wysokości 17,5 m i długości 460 m, która – spiętrzając wody Sanu – utworzył tzw. Zalew Myczkowiecki. Obecnie pełni on funkcję zbiornika wyrównawczego dla elektrowni wodnej w Solinie.

W zeszłym roku Elektrownia Wodna Myczkowce wyprodukowała ponad 34 GWh energii elektrycznej, co pozwoliło zaspokoić potrzeby energetyczne przeszło 15 tysięcy gospodarstw domowych.

 

 

autor: MP