Ustrzyki Dolne
czwartek, 11 kwietnia 2019

Bieszczady na starej fotografii. Łopiennik, jakiego już nie zobaczymy.

 M. Petruszka (Biuro Wydawnicze „Ruch”, rok 1970)<br/>fot.  M. Petruszka (Biuro Wydawnicze „Ruch”, rok 1970)
fot. M. Petruszka (Biuro Wydawnicze „Ruch”, rok 1970)

Kontynuujemy cykl prezentujący Bieszczady w archiwalnych fotografiach. Zbigniew Maj z Wetliny, przewodnik turystyczny, redaktor naczelny czasopisma „Bieszczady Odnalezione”, inspirowany starymi fotografiami, przypomina czytelnikom Gazety Bieszczadzkiej, jak to onegdaj w Bieszczadach bywało.

O tym, jak bardzo zmieniły się Bieszczady w ciągu minionych kilkudziesięciu lat, możemy wyrobić sobie pewien pogląd porównując zdjęcia wykonane z tego samego miejsca, ale w różnym czasie.

W swoim domowym archiwum posiadam wiele starych pocztówek, które przeglądam od czasu do czasu, wspominając dawne czasy, i pejzaże zapamiętane z czasów mojego dzieciństwa.

Jedną z moich ulubionych pocztówek jest wydana przez Biuro Wydawnicze „RUCH”, piękna kartka z roku 1970, przedstawiająca panoramę z punktu widokowego na Przełęczy Przysłup. Piękne, czarno-białe zdjęcie, wykonane w okresie wakacyjnym, o czym świadczy bogato ukwiecona łąka, zostało niestety błędnie opisane. Na odwrocie ktoś umieścił następujący opis - „Widok na wieś Krzywe i Łopiennik (1069 m.)”.

Zdjęcie przestawia panoramę na wieś Przysłup z Łopiennikiem w tle, a wykonano je z miejsca, które należy dzisiaj do najpopularniejszych w Bieszczadach. Gdy je robiono na przełęczy tej nie było jeszcze stacji kolejkowej, smażalni pstrąga, galerii, pensjonatów, a nawet szlaku, czy choćby ścieżki wiodącej stąd na Jasło. Roztaczały się natomiast przepiękne widoki w obydwu kierunkach.

Do widoku na północną stronę jeszcze wrócimy. Wspomnieć chciałbym na wstępie o zachwycającej panoramie na stronę południowo-wschodnią, której zdjęcie to nie obejmuje.

Dzisiaj widok na połoniny imponujący jest jedynie z punktu widokowego, czyli z pięknej łąki przez którą wiedzie wyznakowany niedawno szlak turystyczny na Jasło. W tamtych czasach równie imponujący widok otwierał się przed turystami zmotoryzowanymi z samej przełęczy, czyli z miejsca, które przecina obwodnica bieszczadzka. Nie było, jak wcześniej wspomniałem, żadnego obiektu w zasięgu wzroku, a młody lasek brzozowy nie przysłaniał rozległego wtedy widoku, stanowił natomiast dla niego urokliwy plan przedni.

Oprócz nielicznych samochodów osobowych i autokarów, przez przełęcz przetaczała się dwa razy dziennie kolejka wąskotorowa, ciągnąc od strony Wetliny długie składy wagoników wyładowanych drewnem. Do składu doczepiano dwa wagoniki osobowe, będące nie lada atrakcją dla turystów plecakowych. Można było nimi wówczas podróżować od stacji w Nowym Łupkowie aż do Wetliny. Dla tych, którzy przyjechali w Bieszczady głównie po to, by zdobywać połoniny, dojazd kolejką był dużą atrakcją. Jednak znaczna liczba turystów wędrowała pieszo z Cisnej, przez Przełęcz Przysłup, by przed Smerekiem, po przejściu istniejącego tam do dzisiaj brodu na rzece Wetlince, wspiąć się szlakiem czerwonym na połoninę Wetlińsko-Smerecką (tak ją często wówczas nazywano).

Przejdźmy już jednak do omówienia tego, co uwieczniono na starej fotografii. Widzimy na niej rozległe, ukwiecone łąki, z rzadka jedynie porośnięte młodymi drzewami-samosiejkami, które pojawiły się po dwudziestu trzech latach, jakie upłynęły od wysiedlenia miejscowej ludności w ramach akcji „Wisła”. Wcześniej były to pola orne, należące do gospodarzy zamieszkujących wioskę Przysłup, której współczesną zabudowę widzimy na zdjęciu. Jednak ta stara wioska, sprzed wysiedleń, zlokalizowana była w innym miejscu. Zajmowała ona dolinkę niewielkiego potoku noszącego nazwę Pod Boweniem, którą widzimy przed wzgórzem, na którym powstała powojenna wioska Przysłup. Składała się ona na początku lat pięćdziesiątych z dwóch części: kolejkowo-leśną, zlokalizowaną w dolnej części, blisko torowiska, oraz osadniczą, powstałą w górnej części. Oczywiście jest to podział umowny, odzwierciedlający dwa różne etapy zagospodarowywania tych terenów po wojnie. Funkcjonowało wtedy w wiosce, już od lat sześćdziesiątych, gospodarstwo agroturystyczne prowadzone przez rodzinę Dworaczków. Osiedle kolejowe widzimy po prawej stronie zdjęcia, przy torowisku.

W latach 60. po wybudowaniu nowej szosy, zbudowano przy niej murowany budynek mieszczący sklep spożywczy i bar. Pod koniec lat 80. budynek ten przeszedł w ręce prywatne, a nowy właściciel urządził w nim klimatyczną karczmę o nazwie „Biesisko”, istniejącą do dzisiaj. Po przeciwnej stronie szosy istniała wtedy duża składnica drewna, które wywożono stąd kolejką do Rzepedzi.

W bezpośrednim sąsiedztwie wsi, po prawej stronie, widzimy zalesiony masyw góry o nazwie Krzemienna. Nazwa zdawałoby się mylna, bowiem krzemień w Bieszczadach nie występuje, jednak uwzględnić musimy fakt, że jeszcze w XIX stuleciu powszechne było tutaj nazywanie zwykłych kamieni - krzemieniami.

Nieco dalej, po lewej stronie widzimy fragment grzbieciku, który nazwano Ryczywołem. Widoczna tutaj, nieco odosobniona jego część, z widoczną w partii szczytowej, pionową ścianą osuwiska, nosiła przed laty nazwę Jeleni Skok ( nazywano ją też Mochnaczką). Dzisiaj na szczyciku tym stoi niedawno wzniesiona, drewniana wieżyczka widokowa. Podziwiać z niej można rozległe widoki, z połoninami w tle. Góra ta znajduje się już na terenie sąsiedniej wioski Krzywe. U jej podstawy, wybudowano w latach 50,, omijające górę szerokim łukiem, torowisko kolejki leśnej na trasie Cisna-Krzywe.

Nieco na lewo od Mochnaczki widzimy fragment doliny, w której znajduje się zabudowa wsi Cisna, sąsiadująca z Krzywem przez głębokie obniżenie pomiędzy Ryczywołem a bocznym ramieniem Pasma Granicznego. Prowadziła przez nie najstarsza droga, łącząca niegdyś te dwie miejscowości.

Jednak to, co szczególnie przykuło moją uwagę, już od pierwszej chwili gdy ujrzałem tą widokówkę, jest pewien szczegół, na który niegdyś, gdy przemierzałem tą trasę w latach 70. nie zwracałem uwagi. Na najdalszym planie ukazuje nam się piękna sylwetka Łopiennika. Warto zwrócić uwagę na stan zalesienia tej góry. Rozległe polany, które istniały jeszcze w tym czasie, były pamiątką po gospodarce pasterskiej, ważnej niegdyś dla bojkowskiej ludności z okolicznych wiosek. Nie powinny nas przeto dziwić dziewiętnastowieczne relacje o bacówkach pasterskich na stokach Łopiennika.

Jakże inaczej wygląda dzisiaj ta góra! Tym, którzy nie pamiętają jej wyglądu sprzed lat, trudno byłoby uwierzyć, że pokryta była niegdyś rozległymi łąkami, a pilnujący bydła pasterze, nocowali tam w szałasach. Obecny wygląd góry jest w pewnej mierze efektem naturalnej sukcesji lasu, lecz przede wszystkim, powojennych zalesień. One właśnie spowodowały zniknięcie większości rozległych polan, które decydowały o wyjątkowym uroku Łopiennika jeszcze w pierwszej połowie lat 70.
Porównując starą fotografię ze współczesną, na której widać ten sam wycinek krajobrazu tych okolic, możemy w pełni ocenić skalę zmian, jakie dokonały się tutaj w ciągu minionych niemal pięćdziesięciu lat. Rożnie oceniać można te zmiany, niemniej osobiście uważam, że widoki w tamtych czasach były bardziej urozmaicone i ciekawsze.

Bieszczady na starej fotografii. Łopiennik, jakiego już nie zobaczymy.<br/>fot. Marek Jurek
fot. Marek Jurek
autor: ZM